Menu

Wywiad z Olgą Jankowską

  • 04.04.2017

Olga Jankowska: Mając zaledwie 12 lat zadebiutowała w fabule Bogusława Lindy „Jasne Błękitne Okna” i od tamtej pory nie rozstawała się już z aktorstwem, z każdym dniem pogłębiając swoją fascynację tą profesją. Od najmłodszych lat przejawiała zdolności artystyczne, szczególnie muzyczne. Sport i ruch zdominował jej dzieciństwo (co kompletnie dezorientowało jej rodziców), ale to  muzyka była jej największą miłością, od której po prostu nie dało się uciec (a próbowała!). Ta pasja była wielką inspiracją w rozwijaniu umiejętności oraz wyrażaniu siebie poprzez śpiew i pisanie, głównie w okresie dojrzewania.

Jako wolny duch i buntownicza dusza wciąż poszukuje swojej indywidualnej ścieżki, która pozwoli jej na tę właściwą i najprawdziwszą ekspresję. Podejmuje ryzyko i niestraszne jej porażki, które stają się niezmiennie źródłem cennej wiedzy. Spontanicznie i bez żadnych oczekiwań zdecydowała się na udział w talent show ‚The Voice of Poland’, by sprawdzić, czy swą największą pasję może przekuć w pracę.   I tak „wylądowała” w półfinale trzeciej edycji programu. Potem nabywała coraz więcej doświadczenia jako wokalistka, tekściarka, czy współkompozytorka - dzięki różnym współpracom, głównie przy tworzeniu muzyki do ciekawych kampanii reklamowych.

Prywatnie: niepokorna idealistka, marzycielka i wrażliwiec, cierpiący na „syndrom nadmyślenia”, zmuszający jej umysł do nieustannego analizowania. Choć z ciężkim sercem pogodziła się z myślą, że „świata nie zbawi”, to marzy o tym, by poprzez własną twórczość móc ukoić dusze tak, jak to robiła (i wciąż robi) twórczość jej ukochanych artystów. 

1. Czym dla Ciebie jest sukces?

Rozmyślając nad odpowiedzią na to pytanie zdałam sobie sprawę, jak wiele może być definicji sukcesu. Zapewne tyle, ile ludzi. Tragedią jest, kiedy przyjmujemy ten jeden, narzucony nam z góry. Dlatego, dochodząc do tego wniosku nasunęło mi się inne pytanie: co musiałoby się stać, żebym poczuła się szczęśliwa i spełniona? Oczywiście, byłoby wspaniale, gdyby wszystkie moje cele i marzenia zostały zrealizowane, ale szczęście to chyba wiedza o tym, co jest dla mnie najważniejsze, czego pragnę oraz kim jestem. Taka świadomość daje wewnętrzny spokój, niezbędny do mierzenia się z codziennością w pełni naszych możliwości.

Dla mnie sukcesem jest wewnętrzna harmonia. Człowiek jest złożoną istotą i potrzebuje się realizować na wielu płaszczyznach. Jeżeli którąś z nich zaniedbamy, odczuwamy brak. To nieustanny rozwój     (nie tylko zawodowy) przynosi satysfakcję. Zatem, jeżeli wciąż próbuję wydeptywać własną ścieżkę, to znaczy, że realizuję swoją życiową misję i mogę to nazwać sukcesem smiley

 

2. Co sprawiło, że zdecydowałaś się wziąć udział w akcji "Jestem KOBIETĄ SUKCESU. Sama definiuję swój SUKCES"?

Przede wszystkim wspaniałe kobiety, które są częścią tego projektu oraz sama idea. Widzę wokół siebie mnóstwo z nas, umniejszających swoim osiągnięciom. To wspaniałe istoty, czerpiące radość z różnych ról, w których odnajdują się każdego dnia. Wszystkie różne, wszystkie cudowne i wyjątkowe. Przejrzałam się w ich oczach i zrozumiałam, jakie to ważne, by ideę tworzenia własnej definicji sukcesu rozprzestrzeniać. Jestem za przełamywaniem schematów, za uwalnianiem się od stereotypów i przeżywania swoich żyć w zgodzie ze sobą, nawet jeśli oznacza to konfrontację z wizją świata, jaką narzuca nam społeczeństwo. Jeśli choć dla jednej osoby będzie to inspiracja do spojrzenia na swoje życie z innej perspektywy, to warto.

 

3. Jaka była Twoja droga do sukcesu?

Wciąż kroczę tą drogą, ale do tej pory wiodła poprzez nieustanną ciekawość świata, chęć rozwoju, wiary we własne ideały, pasję, strach i odwagę, poprzez regres i progres, wzloty i upadki…

Chciałabym móc powiedzieć, że ta droga była łatwa i przyjemna. W tym przypadku być może nie była usłana różami, ale była MOJA. Jako dziecko, nie widziałam ograniczeń. Naprawdę, głęboko wtedy wierzyłam, że nie ma rzeczy niemożliwych. Czułam, że idąc za głosem serca dotrę tam, gdzie powinnam. Stawiałam sobie poprzeczkę bardzo wysoko, ale jednocześnie potrafiłam sobie wytłumaczyć, że jeśli coś się nie udało, to widocznie nie był to mój moment. Doprowadziło mnie to do wielu wspaniałych zawodowych wydarzeń i niezwykłych ludzi.

Z biegiem czasu coraz mniej słuchałam intuicji, poddając się racjonalizacji oraz sile intelektu i muszę przyznać, że wówczas był to najmniej produktywny okres w moim życiu. Zrozumiałam, że to nie przynosi mi radości i postanowiłam porzucić ten sposób myślenia. Ponownie, stopniowo otwierało mnie to na kolejne fantastyczne doświadczenia. Świadomość jaką zyskałam dzięki tej lekcji jest bezcenna. Dlatego nie zamieniłabym swojej drogi na żadną inną.

 

4. Jak dbasz o swój rozwój osobisty i zawodowy?

Bardzo holistycznie. Staram się być dla siebie dobra. Pielęgnować swoje „wewnętrzne dziecko” i dać mu się czasem wyszaleć. Troszczę się o swoje rytuały i buduję nawyki. Jestem otwarta na świat i ludzi. Nieustannie poszukuję inspiracji, czy to w sztuce, czy w życiu. Wciąż wymyślam nowe sposoby, by nie stać w miejscu, by stale doskonalić swoje umiejętności. Mobilizuję się do wychodzenia ze strefy komfortu. Kiedy czuję, że tkwię już w niej za długo, natychmiast to zmieniam.

Buduję więź z samą sobą, by nie dopuścić do sytuacji, w której nie konfrontuję się z jakimiś emocjami. Wiem, że jeśli będę od nich uciekać, pociągnie to za sobą przykre konsekwencje. To również wpływa pozytywnie na moje relacje z otoczeniem.

I coś, co dopiero niedawno odkryłam: czyli odpoczynek. Zmiana otoczenia potrafi zdziałać cuda i teraz już wiem, że produktywność znacznie spada, kiedy nie pozwalamy sobie na relaks.

 

5. Co w sobie cenisz najbardziej?

Myślę, że chyba najbardziej cenię w sobie wrażliwość. Postrzegam ją jako siłę, a nie słabość. Pozwala widzieć znacznie więcej, czerpać radość z małych rzeczy. Nie daje spokoju i szansy na zignorowanie jakiegoś problemu. Dzięki niej również szczęście jest pełniejsze. Uczy wdzięczności i pokory. Obcowanie ze sztuką, naturą, czy ludźmi staje się niezwykłą przygodą. Bez niej, proces twórczy byłby zapewne zupełnie innym doświadczeniem.

 

6. Jaką myśl, radę, inspirację przekazałabyś innym kobietom? 

By wierzyły w siebie i nie bały się ryzykować, ale też, by wybaczały sobie porażki. One są najczęściej niezbędne w drodze do celu i czynią nas niepowtarzalnymi.