Menu

Wywiad z Martą Małecką

  • 20.02.2018

Marta Małecka - Specjalistka od wprowadzania nowych produktów, projektów, stawiania firm od zera. Pracowała w polskich i  międzynarodowych korporacjach na najwyższych stanowiskach. Obecnie zarządza polskim oddziałem międzynarodowej firmy logistycznej oraz współprowadzi firmę Li Parie, ubierającą polskie kobiety w piękną bieliznę z przesłaniem…

 

1) Czym dla Ciebie jest sukces?

Sukces to dla mnie możliwość życia na swoich zasadach, bez przymusu dopasowywania się w niezdrowy sposób do różnych społecznych oczekiwań. Możliwość pomagania ludziom w realizacji ich marzeń, czasem po prostu w trudnych sytuacjach. To też życie z przeświadczeniem, że nikogo się nie skrzywdziło, nie oszukało, wykorzystało. I złapanie tego, że równowaga między życiem zawodowym i osobistym – przynajmniej w moim przypadku nie istnieje i co jakiś czas po prostu są wychylenia – raz w jedną, raz w drugą stronę. W końcu sukces to jest chyba świadomość czego się pragnie, i co jest realne smiley

 

2) Co sprawiło, że zdecydowałaś się wziąć udział w akcji społecznej "Jestem KOBIETĄ SUKCESU. Sama definiuję swój SUKCES"?

Gdyby ktoś mi powiedział 15 lat temu, że bycie silną, piękną i mądrą kobietą, która wie czego chce i do tego dąży jest ok. Gdyby ktoś mi pokazał, że aspołeczne, seksistowskie zachowania moich „kolegów” są niedopuszczalne. Gdyby ktoś wreszcie powiedział mi, że jest ok, a nawet wspaniale, że jako młoda kobieta robię karierę, na swój sposób, ciężką pracą, wykorzystując swój intelekt i opcje które pojawiają się na mojej drodze – jestem przekonana, że byłoby mi łatwiej. Biorąc udział w projekcie chcę powiedzieć głośno – kobiety które robią karierę zawodową – nie są odczłowieczonymi „kobietonami”, nie są niespełnione życiowo i sfrustrowane, nie są niezadowolone z życia jak to często słyszałam od niektórych kolegów czy koleżanek.

 

3) Jaka była Twoja droga do sukcesu?

Z domu wyniosłam umiejętność ciężkiej pracy i chęć nauki. Czasem słyszę, że miałam w życiu szczęście i nie zaprzeczam. Wiem – ile do tego szczęścia musiałam włożyć harówki i wyrzeczeń. Jak to ładnie ujęła Karina Terzoni – zamieniłam marzenia na cele i po prostu zabrałam się za ich realizację. Nie szukałam wymówek kiedy coś mi nie wychodziło, tylko szukałam takiego sposobu, którego nie miałam wcześniej. Pracowałam w polskich i międzynarodowych firmach. W firmach właścicielskich i w korporacjach. Z każdej wykonywanej pracy brałam dla siebie naukę zarówno z dobrych jak i trudnych doświadczeń. A tych trudnych też było sporo. Miałam 21 lat kiedy zajęłam pierwsze stanowisko menedżerskie w międzynarodowej firmie. Byłam bardzo młoda, do tego – jako kobiecie dano mi odczuć, że wprawdzie mam posadę, ale nie szacunek. Zamiast się poddać – wzięłam się do roboty i pokazałam efektami swojej pracy ile jestem warta. Nie ważne jaką miałam rolę, w jakiej branży pracowałam – zawsze miałam silne wewnętrzne przekonanie, że wyniki i ludzie są równie ważni. Że nie można budować firmy bez poszanowania współpracowników. W końcu trafiłam do Li Parie. Uwierzyłam, że firma ma wielki potencjał, trzeba tylko jej pomóc w rozwoju. W ten sposób stałam się współwłaścicielką wraz z Jolą Lewicką. Prowadzimy firmę, rozwijamy ją, ubieramy kobiety w przepiękną bieliznę i pomagamy im odkryć swoją kobiecość i siłę. Daje mi to ogromną frajdę, bo wiem, że nasza praca ma też znaczenie na poziomie czysto ludzkim.

 

4) Jak dbasz o swój rozwój osobisty i zawodowy?

Nie jestem nieomylna, jeśli nie mam inspiracji, wyzwań, nowych zadań – nie rozwijam się, a na punkcie rozwoju mam bzika. Moje ulubione powiedzenie to „jedyna stała rzecz to zmiana”. Mówiąc o rozwoju zawodowym – nie boję się wychodzić ze strefy komfortu, biorę się za nowe projekty, nowe branże wiedząc, że będę musiała się szybko i dużo nauczyć, a najczęściej do tego – nie ma przestrzeni na błędy. Dobieram sobie też takich partnerów zawodowych, z którymi razem – mamy unikalne kompetencje – uzupełniamy się. Ludzie, z którymi mam przyjemność pracować dają mi non-stop stymulację do dalszego rozwoju. Na poziomie osobistym – jestem zwolennikiem procesów coachingu i terapii. Wierzę, że to dwa uzupełniające się narzędzia, zupełnie różne, ale pozwalające zrozumieć siebie, a bez tego – nie wyobrażam sobie „dobrego życia”. Tego, żeby mieć świadomość swoich i cudzych potrzeb, pragnień, tego kim się jest i kim się nie będzie.

 

5) Co w sobie cenisz najbardziej?

Jestem uczciwa, pomagam innym i nie poddaję się, a czasem nie pozwalam poddać się innym

 

6) Co dał Ci udział w akcji społecznej "Jestem KOBIETĄ SUKCESU. Sama definiuję swój SUKCES"?

Dzięki udziale w tym projekcie poznałam wspaniałe kobiety. Poczułam się jak właściwa osoba na właściwym miejscu. Wśród osób które nikogo nie udają, akceptują siebie, nie rywalizują, ale się wspierają. Naprawdę brak mi słów żeby opisać jak dużo daje mi przebywanie w tym gronie. Mam wrażenie, że często mamy taki specyficzny rodzaj porozumienia – bez słów!

 

7) Jaką myśl, radę, inspirację przekazałabyś innym kobietom?

Nie bój się żyć, nie czekaj żeby zacząć żyć. Określ sobie tylko najpierw jakie masz wartości a potem w działaniu – sprawdzaj co jakiś czas czy działasz w zgodzie z nimi.