Menu

Wywiad z Martą Iwanowską - Polkowską

  • 01.06.2016

 

Marta Iwanowska – Polkowska Psycholog pracujący w biznesie – jako trener, konsultant HR, asesor w firmie NAVIGO Grupa, której jest też założycielką i v-ce Prezesem, a także life & career coach pracujący z osobami prywatnymi w Manufaktura Rozwoju.

Dumna mama dwóch synów, szczęśliwa żona, a także Polka, która potrafi, czyli działaczka Stowarzyszenia Polka Potrafi w Piasecznie. 

 

1. Czym dla Ciebie jest sukces? 

Nie jestem w stanie wyrazić tego jednym słowem, czy zdaniem. Dla mnie definicja sukcesu jest złożona. Największym sukcesem jest dla mnie możliwość życia zgodnie z swoimi wartościami, realizowanie się w pracy przy wykorzystaniu moich mocnych stron i potencjału. Wtedy definicja sukcesu jest spójna z definicją kariery w oparciu, o którą pracuje coachingowo z moim klientami. A definicja ta mówi, że kariera to proces urzeczywistniania swojego JA. Ale sukces to też bycie otoczonym ludźmi, z którymi buduje się prawdziwe, szczere i głębokie relacje. Sukces to też osiąganie swoich celów nawet, gdy jest o trudne i zajmuje dużo czasu. Sukcesem jest też poczucie, że daje się coś wartościowego innymi i o trzymuje się w zamian docenienie. Z sukcesem mocno łączą mi się takie słowa jak autentyczność i szczerość, bycie w drodze, dążenie do celu, rozwój i budowanie, odwaga, podnoszenie się. 

 

2. Co sprawiło, że zdecydowałaś się wziąć udział w akcji "Jestem KOBIETĄ SUKCESU. Sama definiuję swój SUKCES"?

Cenię sobie takie inicjatywy jak ta, czyli takie, które pokazują kobietę z różnych perspektyw, doceniając ich różnorodność kobiet, ich historie, drogi zawodowe, pasje. Zachęcił mnie też patronat Biura Karier SWPS. Za czasów studenckich prowadziłam Biuro Karier na Wydziale Psychologii UW, więc mam ogromny sentyment do organizacji, które wspierają studentów i absolwentów w stawianiu pierwszych kroków w pracy zawodowej. Dobrze, że tym projektem sięgacie do młodych kobiet na początku drogi zawodowej.

 

3. Jaka była Twoja droga do sukcesu? 

To bardzo trudne pytanie. Na pewno była konsekwentna, bo od 15 roku życia wiedziałam, że chcę być psychologiem. Wiedziałam, że chcę pracować dla ludzi i z ludźmi. Może trochę trudna, bo jestem dziewczyną z małego miasta na wschodzie i przyjeżdżając do Warszawy na Wydział Psychologii UW, jeszcze przez Lublin, bo tam studiowałam dwa lata na KUL, mogłam liczyć tylko na siebie. No mogłam liczyć jeszcze na mojego chłopaka, który dziś jest moim mężem. Ale on był w tej samej sytuacji, bo nie dość, że jesteśmy z tego samego miasta, to nawet z tej samej klasy. Myślę, że moja droga była też świadoma, bo pracując już kilkanaście lat zawsze byłam w zgodzie z sobą i dokonywałam zmian wynikających nie z presji otoczenia i mody, ale swoich potrzeb. Choć z ręką na sercu mogę powiedzieć, że nie było to łatwe, a wręcz bardzo trudne. Mogę, więc jeszcze dodać, że moja droga była pełna zmian i czasem wymagała ode mnie odwagi. Kilka razy postąpiłam w sposób zupełnie zaskakujący dla mnie i dla innych.. A i jeszcze ekologiczna. Ekologiczna, dlaczego? Jest takie powiedzenie, że do wychowania dziecka potrzebna jest cała wioska. Podobnie jest sukcesem. Do osiągnięcia sukcesu potrzebna jest cała wioska, ale też sukces sprawia przyjemność tylko wtedy, kiedy możesz go z wioską świętować, ale też gdy wioska nie cierpi z powodu Twojego sukcesu. Nie mogłabym dziś mówić o moim sukcesie, gdyby nie wsparcie mojego męża, który mi w tej drodze towarzyszy przez 17 lat. Na swojej drodze spotkałam wiele wspaniałych osób, które były dla mnie inspiracją, wsparciem, mentorami. Nie mogłabym też cieszyć się nim gdybym wiedziała, że mój sukces „kosztował” moją rodzinę, czyli szkodził Synom, mężowi, czy innym bliskim. Na pewno nie umiałabym się też nim cieszyć w samotności. Nie wyobrażam sobie, być spełnioną i być samotną. Dlatego myśląc o moim rozwoju zawsze bardzo mocno myślałam o życiu osobistym – o równowadze pomiędzy tym, co chcę a tym, co czasem powinnam.

 

4. Jak dbasz o swój rozwój osobisty i/lub zawodowy?  

Jest kilka rzeczy, które robię dla swojego rozwoju. Ja po prostu dużo się uczę, inwestuję w siebie. Uczestniczę w szkoleniach, konferencjach – świadomie wybierając te, które są spójne z moimi zainteresowaniami i celami. Czytam. Jednocześnie sama korzystam, co jakiś czas z coachingu, by „ogarnąć” swoje myśli, zmienić perspektywę, dać sobie przestrzeń do refleksji. Znaczną część mojej pracy zajmuje praca indywidualna, a konkretnie wspieranie rozwoju innych. A ponieważ podchodzę do tej pracy z szacunkiem i odpowiedzialnością, nie wyobrażam sobie mojego rozwoju bez superwizji, czy mentoringu. Bez kontaktu z mentorami, bez ich spojrzenia na moją pracę nie wyobrażam sobie mojego rozwoju. Ale patrząc tak bardziej osobiście to bezcenne są dla mnie wyjazdy i odpoczynek. Bycie tylko z moją najbliższą rodziną wśród natury, w ciszy, daleko od innych. Takie chwile są dla mnie niezbędne do złapania dystansu, skupienia na tym, co ważne - wyciszenia.

No i jeszcze ludzie. Mam dużo znajomych – bliższych, dalszych. Bez tych kontaktów, spotkań, rozmów, poznawania ich perspektywy nie potrafiłabym mówić o tym, że się rozwijam.

 

5. Co w sobie cenisz najbardziej?

Chyba to, że nie dałam się zwariować. Moje życie było i ciągle jest pełne dynamicznych zakrętów. Przeżyłam jak na swój wiek wiele trudnych sytuacji, wręcz kryzysów, które na skali stresu uważane są za największe stresory życiowe. I mam wrażenie, że potraktowałam je, jako lekcje, z których bardzo dużo wzięłam dla siebie i swojego rozwoju. Nie powiem, że było łatwo. Bo było trudno, ciężko, czasem okropnie i frustrująco. Ale dziś wiele osób mówi mi, że mimo to jest optymistką, że czerpią z mojej pozytywnej energii, że widzą we mnie siłę i radość życia, ale też szacunek do każdej chwili. I to chyba lubię w sobie najbardziej, siłę, radość życia, pokorę w przyjmowaniu kolejnych lekcji od życia, a to napędza mój stały rozwój. Codziennie przypominam sobie, że „każdy dzień to okazja, by się nażyć”. Jestem autorką tego hasła smiley.

 

6. Jaką myśl, radę, inspirację przekazałabyś innym kobietom?

Zatrzymaj się, doświadcz chwili spokoju … i miej więcej zaufania do siebie. Zatrzymanie się jest potrzebne, botylko wtedy mamy czas na refleksję, poznanie siebie. A kiedy już poznamy siebie, powinniśmy zdobyć się na odwagę, by zaufać sobie. Zaufanie do siebie to dziś umiejętność deficytowa, dlatego wszystkim polecam ciągłe jej rozwijanie.